Księgarnia Internetowa

 

Nowe Przymierze Audio

O nas
Liga Biblijna jest chrześcijańską, ponadwyznaniową organizacją misyjną. Swoją działalność rozpoczęła w Stanach Zjednoczonych, w 1938 roku. Zasięgiem objęła ponad 80 krajów świata na wszystkich kontynentach. Dzięki staraniom jednego z przywódców Bible League, człowieka o wielkim sercu dla Polski, w 2001 roku BL rozpoczęła działalność również w naszym kraju. Obecnie współpracujemy z partnerskimi oddziałami Ligi Biblijnej i innymi misjami o podobnej wizji z Polski, Europy i Kanady.

W dziele upowszechniania Słowa Bożego w języku polskim, ściśle współpracujemy z Ewangelicznym Instytutem Biblijnym z Poznania, który jest zaangażowany od kilkunastu już lat w przekład Pisma Świętego (Nowe Przymierze) którego jesteśmy głównym wydawcą.

Więcej …

Szukaj

Dziecko w wielkiej rodzinie

Read more

Po raz pierwszy Krzysztof spróbował alkoholu mając zaledwie dziesięć lat. W domu było go dużo. Spróbował po raz pierwszy, kiedy ojciec zabrał go do jednej z osiedlowych melin. Jakiż był wtedy dumny, że mógł pić z kolegami ojca. Wtedy nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że właśnie uruchomił proces swojego traumatycznego uzależniania.
Ten pierwszy raz spodobał mi się tak bardzo, że aby móc wrócić do nowych kolegów zacząłem kraść pieniądze z domu, zbierać butelki w pobliskim barze, a z czasem okradać też innych. W wieku czternastu lat rzuciłem szkołę twierdząc, że idę do pracy, a dalsze nauczanie nie jest mi potrzebne. Sprowadzając swoich kolegów zacząłem oficjalne picie w domu i to za zrabowane pieniądze. Przyszła pierwsza tragedia – umarł mój ojciec, mój autorytet. Żal topiłem w podwójnych dawkach alkoholu, a matka nie mogła już na to patrzeć. Zostałem poddany przymusowemu leczeniu w Gorzycach, a miałem dopiero osiemnaście lat i jeden miesiąc. Tam poznałem mężczyznę, który chodził po salach i zapraszał na ciastko, kawę i rozmowy o Bogu. Nie wiedziałem, co to ma znaczyć, ale ogarniająca mnie nuda i chęć zjedzenia słodyczy przeważyły.
Sala wypełniona ludźmi z podobnymi problemami, ale same spotkania przenosiły mnie do zupełnie innego świata. Ludzie byli inni, życzliwi, radośni i to tej radości zacząłem im zazdrościć. Podobała mi się ich muzyka, a jeszcze bardziej modlitwy, ale choć czułem się wśród nich dobrze, wiedziałem, że nie jestem tego częścią.
Goście dzielili się świadectwami zmiany życia. Nic z tego nie rozumiałem, ale dawało mi to nadzieję, że może i ja się zmienię. Pytałem sam siebie: jak to możliwe, aby Jezus Nowego Testamentu mógł zmienić życie ludzi wokół mnie? Nie mogłem jednak zaprzeczyć, że było to prawdą (przynajmniej w ich życiu). Na jednym z takich spotkań zostało rzucone wezwanie do oddania życia Jezusowi. Skorzystałem z tego, wyszedłem na środek i modląc się własnymi słowami wyznawałem swoje grzechy prosząc o nowe życie.
Nie spałem całą noc. Byłem tak pozytywnie napełniony, że chciałem, żeby ten czas trwał wiecznie. Nauczyłem się nawet kilku wersetów i miałem wrażenie, że już wszystko wiem. Dziś wiem, że to była pycha. Boleśnie przekonałem się o prawdziwości słów z księgi przysłów: „Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną". Opuściłem ośrodek i już wracając pociągiem do domu poznałem nowych kolegów. Dwie butelki sprawiły, że wysadzono mnie na stacji.
Po powrocie do domu stale wybuchały kłótnie, dlatego postanowiłem opuścić dom rodzinny. Chciałem pić bez awantur i kontroli innych. Było faktem, że to, czego doświadczyłem w ośrodku siedziało gdzieś we mnie głęboko, ale zalewałem to kolejnymi litrami alkoholu. W tym czasie zmarła też moja matka. Zostałem więc sam, z przekonaniem, że z powodu tego, co robiłem, wyrzekły się mnie również moje trzy siostry. To doprowadziło mnie na skraj życia i myśli, aby zapić się kiedyś na śmierć. Jaki sens żyć? W wieku dwudziestu jeden lat byłem zdegenerowaną bezdomną sierotą. Za przestępstwa trafiłem na półtora roku izolacji, ale żadnych zmian. Nie mogłem co prawda pić, ale byłem przepełniony złością i nienawiścią do wszystkich. Po wyjściu – kolejne przestępstwa i kolejne dwa lata. Tak upłynęło wiele lat
mojego tułaczego życia. Wiedziałem, że alkohol mnie zabija nie tylko fizycznie, ale też duchowo, nie panowałem już nad niczym.
Wierzę, że to właśnie Pan Jezus przypomniał mi wtedy moją modlitwę w ośrodku w Gorzycach. Obiecałem Mu kiedyś, że oddaję w Jego władzę moje życie, ale nigdy tej obietnicy nie dotrzymałem. Zawołałem ponownie, aby On zmienił to moje życie, bo ja już nie mam siły. Nigdy bym nie pomyślał, że po tej modlitwie będę się cieszył na widok radiowozu, który przyjechał po mnie z nakazem aresztowania. Poczułem wewnętrzną ulgę, wiedziałem, że Pan Jezus się nie odwrócił ode mnie.
Dzisiaj odbywam karę czterech lat więzienia, ale od początku Bóg troszczy się o mnie. W każdej jednostce w której byłem, Bóg stawiał na mojej drodze chrześcijan. Gdy w 2015 roku trafiłem do OZ-tu (oddział zewnętrzny aresztu śledczego) w Bydgoszczy, usłyszałem się, że i tutaj przychodzą chrześcijanie. Tak poznałem Darka, od którego dowiedziałem się, że jak dziecko, które przychodzi na świat potrzebuje odpowiedniego pokarmu, tak i ja go potrzebuję. Odkryłem, że cały czas byłem głodny. Razem rozpoczęliśmy podróż po Ewangelii Jana. Cóż to była za radość odkrywać kolejne ważne prawdy, które uczyłem się stosować w swoim życiu. Gdy dotarliśmy do słów Pana Jezusa: „Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz" Jn 6:37 wiedziałem, że prawdziwości tych słów właśnie doświadczam na samym sobie. Dziękuję Panu Jezusowi za Jego wierność.
Kolejny kurs był już twardszym pokarmem, dzięki któremu mogłem wzrastać. Odkryłem jak niebezpieczna jest droga po zbyt krótkich mostach i kto jest jedynym mostem do Ojca. Odkryłem, czym jest oddanie swego życia Bogu i co się z tym wiąże. Poznałem też dary, które otrzymałem od mojego Ojca w niebie i staram się już dzisiaj używać ich tu, gdzie jestem. Biblia pokazała mi, czym jest społeczność i jak ona jest dla mnie ważna. Czekam na dzień, gdy wyjdę - chcę przyłączyć się do takiej społeczności już na zawsze!
Dzięki poznawaniu Biblii w towarzystwie Darka zobaczyłem też, jak ważne i nieskomplikowane jest odkrywanie tego, co w swoim Słowie Bóg mówi do mnie. Dzisiaj widzę zmiany. Osadzonym, pracownikom służby więziennej i innym z radością mówię o tym, jak Bóg zmienia życie. Jeden z kolegów zaczął chodzić na spotkani, co mnie niesamowicie cieszy. W kwietniu, kończąc przewodnik Odkryj Prawdziwy Cel, ukończyliśmy tym samym cały kurs biblijny. Czasami wracam do przewodników i starych notatek, aby przypomnieć sobie, co odkrywałem wcześniej i czy udało mi się to zastosować w praktyce. Wracam też do notatek wtedy, gdy chcę komuś pomóc odkryć to, co ja. Teraz jest to też mój cel życia. Bóg jest wierny i ma moc prostować każdą krzywą ścieżkę: „Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki! Nie uważaj się sam za mądrego, bój się Pana i unikaj złego!" Prz 3:5-7 Dzięki
Niemu odzyskałem też kontakt z moimi siostrami z którymi mogę rozmawiać przez Skype i dzielić się tym, co On uczynił w moim życiu. Już się nie boję! Dzisiaj żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus (Ga 2:20). Już nie jestem sierotą, ale dzieckiem Bożym w wielkiej rodzinie.
Krzysztof

Po raz pierwszy Krzysztof spróbował alkoholu mając zaledwie dziesięć lat. W domu było go dużo. Spróbował po raz pierwszy, kiedy ojciec zabrał go do jednej z osiedlowych melin. Jakiż był wtedy dumny, że mógł pić z kolegami ojca. Wtedy nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że właśnie uruchomił proces swojego traumatycznego uzależniania.

Ten pierwszy raz spodobał mi się tak bardzo, że aby móc wrócić do nowych kolegów zacząłem kraść pieniądze z domu, zbierać butelki w pobliskim barze, a z czasem okradać też innych. W wieku czternastu lat rzuciłem szkołę twierdząc, że idę do pracy, a dalsze nauczanie nie jest mi potrzebne. Sprowadzając swoich kolegów zacząłem oficjalne picie w domu i to za zrabowane pieniądze. Przyszła pierwsza tragedia – umarł mój ojciec, mój autorytet. Żal topiłem w podwójnych dawkach alkoholu, a matka nie mogła już na to patrzeć. Zostałem poddany przymusowemu leczeniu w Gorzycach, a miałem dopiero osiemnaście lat i jeden miesiąc. Tam poznałem mężczyznę, który chodził po salach i zapraszał na ciastko, kawę i rozmowy o Bogu. Nie wiedziałem, co to ma znaczyć, ale ogarniająca mnie nuda i chęć zjedzenia słodyczy przeważyły.

Sala wypełniona ludźmi z podobnymi problemami, ale same spotkania przenosiły mnie do zupełnie innego świata. Ludzie byli inni, życzliwi, radośni i to tej radości zacząłem im zazdrościć. Podobała mi się ich muzyka, a jeszcze bardziej modlitwy, ale choć czułem się wśród nich dobrze, wiedziałem, że nie jestem tego częścią.

Więcej…
 
Czy Polska musi umrzeć?

Read more

Misjonarze. Którego z nich darzymy większym szacunkiem? Tego pracującego w Afryce czy tego, który mozoli się w małym polskim miasteczku? Dlaczego kogoś służącego w Nikaragui, pochylając się nisko, jesteśmy gotowi nazywać Bratem Józefem, zaś tego z "Bronowic" – zwykłym Józkiem?

We wszystkich krajach świata można spotkać ludzi znajdujących się w ogromnej duchowej potrzebie – ludzi, którzy nigdy osobiście nie poznali Jezusa Chrystusa, a On sam jest im mało znany. Uważa się, że właśnie tam potrzeby są największe. Są i takie kraje, w których znaczna część społeczeństwa została dotknięta przez Bożą łaskę i życie wielu trwale zostało zmienione. Tak dzieje się na przykład w Rumunii czy Brazylii.

Więcej…
 
Pan dał – Pan wziął

Read more

Za każdym razem nawrócenie nowej osoby budzi u nas spore emocje. To największy cud, gdy człowiek rodzi się do nowego życia. Jeszcze więcej radości mamy wtedy, gdy dzieje się tak w skutek głoszenia ewangelii nie poprzez obdarowanych ewangelistów czy misjonarzy, ale przez „zwykłych” członków kościoła, którzy czy pracują, czy odpoczywają – zawsze są na misji. Taką właśnie historią dzieli się z nami Natalia, która swoje życie zaczęła zmieniać, dlatego, że…
Jestem matką samotnie wychowującą dwójkę dzieci. Przy tym opiekuję się ciocią z którą razem mieszkamy. Te i inne okoliczności spowodowały, że żyłam w ciągłym stresie bojąc się o finanse, utrzymanie mieszkania i inne tego typu rzeczy. Od pewnego też czasu moim szczególnym pragnieniem było poznawanie Pana Boga. Niestety w kościele powszechnym tego nie znalazłam. Wkrótce życie przyniosło ze sobą inne okoliczności. Zdarzyło się, że na mojej drodze stanęła Asia od której otrzymałam zaproszenie: „Mogę razem z Tobą podróżować po Ewangelii Jana”. Ucieszyłam się, bo przecież tego właśnie szukałam!!!
W poznawaniu Słowa Bożego bardzo pomagały mi przewodniki z serii Odkrycia. Uporządkowały i pogłębiły moją wiedzę, ale co najważniejsze, zwróciły moją uwagę na szczegóły dotyczące życia Pana Jezusa. Bardzo głęboko zastanawiałyśmy się nad zadanymi w przewodniku pytaniami. Okazały się bardzo dobrym narzędziem do samodzielnego odkrywania. Pod wpływem czytania Pisma Świętego zmienił się mój stosunek do codziennego życia.  Przestałam się martwić o przyszłość, o to, co będzie. Jezus zabrał mi zamartwianie się. Oddałam Mu się całkowicie i powierzyłam całą swoją rodzinę.
Czytając Pismo Święte, dwa teksty przemówiły do mnie szczególnie: pierwszy z księgi Joba 1,21: „I rzekł [Job]: Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione”! Ten fragment pokazał mi, czym jest prawdziwa pokora i miał dla mnie szczególne znaczenie, bo wiąże się ze śmiercią mojej córeczki. To właśnie dzięki niej zapragnęłam z całego serca poszukiwać Boga! Inne, szczególne dla mnie miejsce w Biblii to Księga Izajasza 43,18.19: „Nie wspominajcie dawnych wydarzeń, a na to, co minęło, już nie zważajcie! Oto Ja czynię rzecz nową: Już się rozwija, czy tego nie spostrzegacie”? I ten tekst ma dla mnie znaczenie na teraz. Stałam się osobą nowonarodzoną, kochającą Jezusa i najważniejsze jest to, kim jestem teraz i co teraz się dzieje! Dawne przeminęło. Korzyści płynące dla mnie ze Słowa Bożego są ogromne. Odkąd systematycznie zaczęłam je poznawać, moje życie i priorytety zaczęły się gruntownie zmieniać. Teraz najważniejszą jest dla mnie relacja z żywym, realnym Bogiem. Zmienia się mój charakter, z osoby nerwowej, smutnej, czasami porywczej, stałam się osobą pełną pokoju, radosną i pozytywnie nastawioną do ludzi.
Rzecz oczywista, że zmiany, o których pisze Natalia nie nastąpiły w ciągu tygodnia. Jej życie bardzo mocno skomplikowane i pogmatwane wymagało powolnych przemian. Spotkania przy Bożym Słowie, mniej lub bardziej regularne, trwały około pół roku. To oczywiście wymaga determinacji, szczególnie ze strony osoby, która poświęcała czas na prowadzenie Natalii do uczniostwa. Natalia pisze:
Asia, która poprowadziła mnie przez Słowo jest niesamowita, pełna zapału i wszędzie, gdzie może głosi ewangelię. Jej gotowość do spotykania się, aby przechodzić ze mną przez kolejne rozdziały i pytania w przewodniku jest godna podziwu.
Dziękuję Ci Boże za nowe życie!!! Za moje wszystkie dzieci, które są dla mnie błogosławieństwem, za moją rodzinę, pracę, którą teraz wykonuję, ale przede wszystkim dziękuję za to, że jestem zbawiona, że Jezus na krzyżu poniósł najwyższą ofiarę, aby zbawić ludzi. Dziękuję Ci, Jezu, że kochasz mnie bardziej niż ja samą siebie i za to, że masz plan dla mojego życia. Dziękuję też za Pastora, jego rodzinę, za Siostry i Braci, których otrzymałam.
Cieszę się też z tego, że właśnie znalazłam się w grupie osób przygotowujących się do chrztu. Chcę do Jezusa należeć w całej pełni. Natalia
Z determinacją biegniemy do celu, aby zachęcać i szkolić nowych wierzących, którzy podobnie jak Filip usiądą na „wozie” swoich przyjaciół i poprowadzą ich do zbawienia i jeszcze dalej. Jak widać, półroczna inwestycja Asi zaowocowała nie tylko ogłoszeniem ewangelii, ale poprowadzeniem Natalii do uczniostwa. Wierzymy, że Bóg postawi Asię na drodze kolejnych, poszukujących Boga osób, które napiszą kolejne, oddające chwałę Bogu historie.

Za każdym razem nawrócenie nowej osoby budzi u nas spore emocje. To największy cud, gdy człowiek rodzi się do nowego życia. Jeszcze więcej radości mamy wtedy, gdy dzieje się tak w skutek głoszenia ewangelii nie poprzez obdarowanych ewangelistów czy misjonarzy, ale przez „zwykłych” członków kościoła, którzy czy pracują, czy odpoczywają – zawsze są na misji. Taką właśnie historią dzieli się z nami Natalia, która swoje życie zaczęła zmieniać, dlatego, że… 

Jestem matką samotnie wychowującą dwójkę dzieci. Przy tym opiekuję się ciocią z którą razem mieszkamy. Te i inne okoliczności spowodowały, że żyłam w ciągłym stresie bojąc się o finanse, utrzymanie mieszkania i inne tego typu rzeczy. Od pewnego też czasu moim szczególnym pragnieniem było poznawanie Pana Boga. Niestety w kościele powszechnym tego nie znalazłam. Wkrótce życie przyniosło ze sobą inne okoliczności. Zdarzyło się, że na mojej drodze stanęła Asia od której otrzymałam zaproszenie: „Mogę razem z Tobą podróżować po Ewangelii Jana”. Ucieszyłam się, bo przecież tego właśnie szukałam!!!

Więcej…
 
(C) 2009 - 2016 Liga Biblijna w Polsce | realizacja medox.pl | projekt graficzny grafium.com.pl

Ta strona używa cookie m. in. w celach statystycznych. Dowiedz się więcej na ich temat i o zmianie ustawień w przeglądarce.
Korzystając z niniejszej strony, wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.